Podsumowanie IX Rajdo-Biwaku!

Nadszedł czas by podsumować powstańczy weekend, czyli organizowany przez nas IX Rajdo-biwak „Szlakiem Powstańców Wielkopolskich”. Gościliśmy oddziały z Sycowa (Woj. Dolnośląskie), Bolechowa Ostrzeszowa (a raczej z całej Polski) i po dwa z Poznania, Kalisza i Ostrowa Wielkopolskiego. Zanim dokładnie opiszemy przebieg akcji zbrojnej na Skalmierzyckich Ziemiach, przedstawimy Wam może wyniki powstańczych zmagań – Odznaczenie Trzeciego Stopnia otrzymał patrol z Ostrzeszowa – „Bang bang i musisz ją mieć”, Odznaczenie Drugiego Stopnia patrol z Poznania – „Ziemniak”, a pierwsze miejsce… teraz jest czas na werble… żołnierze z Sycowa, czyli patrol „Kamikadze boski wiatr”! Wyróżnienie za wzorowe odzienie otrzymał patrol „Ziemniak”. Serdecznie gratulujemy zwycięzcom, ale tak naprawdę to wszystkie oddziały spisały się wspaniale!
W dniach 17-19 kwietnia 2015r. miejscowe Gimnazjum im. Polskich Noblistów przemieniło się w hotel „Sperling” (mała ciekawostka – taki hotel rzeczywiście istniał w okolicy). Do hotelu zawitali różni goście, w tym nasi rekruci, którzy udając robotników sezonowych, mieli działać dyskretnie i czekać na kontakt z łącznikiem. Tak rozpoczęła się akcja „na roboty”. Szczęśliwym trafem w piątkowy wieczór w hotelu odbywały się różnorodne atrakcje, by umilić gościom pobyt, np. gry planszowe, śpiewanki, sala filmowa… Oczywiście nie zabrakło też kawiarenki – pieniądze za każdy zakupiony tost czy kawałek ciasta zostaną przekazane Drużynie Harcerskiej dla Głuchoniemych „Cisza”. O 00:00 dowódcy zostali wezwani na konspiracyjne zebranie, gdzie wywiadowca przebrany za mnicha zapoznał ich z obecna sytuacją. Polska obsługa chciała uwolnić hotel spod panowania okupanta, ponieważ był to strategiczny budynek.

Wraz z nadejściem sobotniego brzasku, no, może chwilę później, zaprawione do boju oddziały ruszyły, by utrzymać w niewiedzy nieprzyjaciół. Żołnierze musieli się udać do pracy – albo do bezdzietnego małżeństwa, bądź do wdowy z dwójką córek, które nie radziły sobie w typowo męskich czynnościach (takich jak mycie okien). Pierwszym zadaniem, które miało przyczynić miasto do odzyskania wolności był transport amunicji i innych potrzebnych materiałów. Nie mogło zabraknąć także przeszkolenia strzeleckiego. Niestety wyrobione wcześniej dokumenty okazały się podrobione niewłaściwie – stąd konieczna była wizyta u kopisty – fałszerza. Po dłuższej wędrówce można było w końcu dotrzeć do rozbitego na uboczu partyzanckiego obozu. Tutaj powstańcy złożyli Przysięgę Wojskową i dowiedzieli się o swojej najważniejszej misji, a mianowicie o wysadzeniu niemieckiej radiostacji. Wcześniej jednak musieli odnaleźć zaginionego zwiadowcę, który wyszedłszy wybadać sytuację na niedalekim moście nie wracał już od kilku godzin. Na ich drodze zjawił się niemiecki patrol, nie pierwszy już zresztą, ale ci Niemcy byli wyjątkowo agresywnie nastawieni. Oczywiście Polacy poradzili z nim sobie doskonale, jednak okazało się, że zwiadowca został ranny i należało przetransportować go do obozu. Dziękujemy za uratowanie! Jednym z ostatnich już punktów było miejsce przy stawie na Dąbku. To tutaj oddziały miały schować wcześniej otrzymane ogromne nominały pieniędzy. Napotkana starsza gospodyni natychmiastowo zorientowała się w sytuacji i stwierdziła, że nie wypuści powstańców bez widocznych znaków polskości na sobie. Uzbrojeni w uszyte biało-czerwone opaski powstańcy rozpoczęli realizację ostatniego i koniecznego elementu akcji zbrojnej, czyli wysadzenie radiostacji za pomocą ładunków wybuchowych. Gratulujemy pomysłów wszystkim oddziałom, ale dowództwo najbardziej doceniło motyw ataku z powietrza (czytaj: dachu). I tak zakończyła się pełna wrażeń gra i przyszedł czas na zasłużony obiad. Żołnierze wrócili do hotelu by udać się na odpoczynek i nagle – udało się! Polskie oddziały wtargnęły do hotelu i pojmały niemieckiego szefa, podejrzanego o udział w siatkach szpiegowskich. Gdyby nie pomoc ochotników na pewno nie udałoby się nam tak szybko uzyskać panowania nad naszymi ziemiami! W sobotę odbyło się jeszcze podsumowanie w sali widowiskowej, na którą przybyło wielu ważnych gości, m.in. komendant Hufca ZHP Kalisz, przedstawiciele Gminy i Miasta Nowe Skalmierzyce, oraz Dyrekcja Gimnazjum. Nastąpiła też prezentacja zadania przedrajdowego, które zostało zinterpretowane nieco luźno, ale i tak wyszło bardzo dobrze. Wieczorem pośpiewaliśmy i popląsaliśmy przy świecowisku, bo niestety z powodu pogody planowane ognisko musieliśmy przenieść do budynku.

Niedziele to zawsze czas pożegnania i każdy odział ruszył w swoją stronę, by promować patriotyzm w swoim środowisku. Jako komenda IX Rajdo-biwaku serdecznie dziękujemy wszystkim za przybycie, za każde okazane wsparcie i pomoc, a także 12 DHS, 47 DW i innym czynnie zaangażowanym. Dziękujemy za wsparcie finansowe Gminie i Miastu Nowe Skalmierzyce, oraz Składnicy Harcerskiej Woda Góry Las. Podsumowując: do zobaczenia za rok, na X edycji.

Czas płynie nieubłaganie także już niedługo usłyszycie nawoływanie: hej za broń!

Autor: Klaudia Kąkol